środa, 7 stycznia 2015

,,Klątwa tygrysa" - recenzja

      

        ,,Klątwa tygrysa”

,,Klątwa tygrysa „to absolutny fenomen. Wchodząc na sklepowe półki całkowicie zepchnął ,,Sagę Zmierzch” S. Meyer, a pisarki światowych besselerów dla młodzieży, takie jak Becca Fitzpatrick ( ,,Szeptem” ) były zachwycone przygodami nastoletniej Kelsey. Collen Houck wprowadziła nową erę w dziedzinie literatury fantastycznej. 

Główną bohaterką książki jest 17-letnia Kelsey. Tradycją jest, że w wakacje nastolatki szukają jakiejś pracy. Ona znajduję swoją w cyrku. Szczerze byłam zaskoczona tym pomysłem, bo chyba żadna znana mi dotąd osoba nigdy nie zrobiłaby tego. Jej praca obejmowała: sprzedarz biletów, przygotowania namiotu do pokazu ( i jego sprzątanie ) oraz opiekę nad białym tygrysem. I w tym momencie opadła mi szczęka. Jak to biały tygrys, skąd on się wziął w cyrku? Dziewczyna szybko przezwycięża strach do Dhirena ( tak nazywał się tygrys ), zaprzyjaźnia się z nim i marzy o wolności dla zwierza. Jej marzenie bardzo szybko się spełnia, ponieważ w niedługim czasie do cyrku przyjeżdża bokaty Hindus. Starszy mężczyzna chce odkupić od cyrku białego tygrysa i zawieźć go do rezerwatu w Indiach. Kelsey proponuje opiekę nad Dhirenem w czasie podróży, dzięki czemu będzie miała okazję zwiedzić „nowy” dom jej tygrysa. Dziewczyna zgadza się bez wahania. Wtedy rozpoczyna się ich przygoda.