wtorek, 14 kwietnia 2015

Seria Batman: Arkham



Seria Batman: Arkham

W tej serii grasz Batmanem. Jeśli to nie zachęca cię do gry, to nie wiem, co może cię zachęcić.
W serii powstały 3 gry, jednak tu będę recenzował tylko dwie. Jeśli ktoś chce znać moją opinię o najnowszej części - „Arkham Origins”, niech doda do recenzji Arkham City epitety „dłuższa” i „łatwiejsza”.


„Batman: Arkham Asylum” został wydany w 2009 roku i szybko został uznany nie tylko za jedną z najlepszych gier o superbohaterach od wielu lat, lecz także jedną z najlepszych gier akcji wydaną w tamtym okresie.

Z krótkiego filmiku wstępnego dowiadujemy się, że Batman złapał swojego arcywroga, Jokera, i odwozi go do Azylu Arkham, gdzie kryminalista ma zostać po raz kolejny zamknięty. Po krótkiej sekwencji, w której idziemy za odwożonym przez lekarzy Jokerem, klaun się uwalnia i nie mija godzina, a przejmuje kontrolę nad całą wyspą, na której mieści się ośrodek, w którym zamknięci są najgroźniejsi przeciwnicy Batmana, tacy jak Killer Croc czy Scarecrow. Fabuła jest odpowiednio komiksowa, co się chwali.


Jeden z etapów ze Strachem na Wróble.
Jednak to nie fabuła jest głównym atutem gry – są nim walki z bossami. Wspomniani akapit wyżej Scarecrow i Killer Croc są jak dla mnie ich najlepszym przykładem, choć inne też są zrobione bardzo dobrze. Najlepiej według mnie zrealizowano etapy ze Strachem Na Wróble, które zawsze się zaczynają od halucynacji, których doświadcza Batman, a sama walka zmienia tę grę akcji w coś w stylu połączenia gry skradankowej i platformowej.
Pomniejsze walki zrealizowano ciekawie – można zarówno wymyślać skomplikowane techniki eliminowania wszystkich przeciwników, jak i przejść grę bez przerwy klikając odpowiedzialny za atak lewy przycisk myszy.


Tryb detektywistyczny pozwala widzieć wrogów przez ściany.

Mnie się ponadto bardzo podobały etapy, w których trzeba się skradać. W miejscach, gdzie się one odbywają, otwarta walka to samobójstwo, bo każdy przeciwnik jest uzbrojony w karabin, który jest w stanie mocno zranić superbohatera nawet, kiedy tylko jeden przeciwnik go ma. Same fragmenty polegają zwykle na zachodzeniu wrogów od tyłu i pozbawianiu ich przytomności lub wieszanieu ich za nogi na gargulcach. Nie złamano więc komiksowej zasady mówiącej o tym, że Batman nie zabija.
Kolejny as w rękawie tytułu to świetna gra aktorska osób, które podkładały postaciom głosy. Takiego Jokera, którego zagrał Mark Hamill, można stawiać na równi lub co najmniej bardzo blisko roli Heath'a Ledgera w „Mroczny Rycerz Powstaje”.
Twórcom ponadto świetnie udało się dodać drobne rzeczy do zrobienia, jak znajdowanie odpowiedzi na zagadki Riddlera, żeby gracz nie czuł nudy przemierzając wyspę.
Wydana w 2011 roku kontynuacja została przyjęta przez graczy jeszcze cieplej od pierwowzoru, między innymi ze względu na jeszcze więcej jeszcze lepszych walk z bossami, powiększenie mapy, dodanie nowych typów przeciwników... Można by wymieniać długo. W skrócie – jest to ulepszone „Arkham Asylum”.
Akcja gry rozgrywa się w specjalnie wydzielonej strefie Gotham City – Arkham City – która stała się, podobnie jak Azyl, połączeniem ogromnej kliniki psychiatrycznej i superwięzienia. Całe przedsięwzięcie zostało zaaranżowane przez innego komiksowego nemesis Batmana, Hugo Strange'a, i rozgrywa się niewiele po wydarzeniach z pierwszej części.
W samym mieście rozpoczęła się wojna gangów, na której czele stoją Joker, Pingwin i Dwie Twarze.


Wspomniane wyżej zbiry mają inny wygląd zależnie od tego, kto jest ich szefem. Ci tutaj podlegają Dwóm Twarzom.
Clou rozgrywki pozostało niezmienione, jednak, jak już wspomniałem, poprawiono... właściwie wszystko. Jest więcej bossów, a każda walka z nimi wygląda trochę inaczej. Jeśli chcecie wiedzieć, o co mi chodzi, zagrajcie lub obejrzyjcie na YouTube'ie walki z Mr Freeze'em i Ra's al Ghulem, po czym je sobie porównajcie. Wyglądają one zupełnie inaczej, ale obie dają satysfakcję.
Pochwalić należy jeszcze lepszą niż w poprzedniej części fabułę, w której można znaleźć co najmniej dwa główne cele dla Mrocznego Rycerza: powstrzymać Strange'a i wyleczyć się ze spowodowanej przez Jokera infekcji. Zdradzam fabułę? Spokojnie, do obydwu wniosków można dojść podzas pierwszej godziny gry.


Szybowanie nad miastem jest wyjątkowo przyjemne.
Podsumowując – do plusów obydwu gier trzeba zaliczyć narrację, grę aktorską i walki, które wszystkie zostały zrealizowane na bardzo wysokim poziomie.
Natomiast słabą stroną tytułów jest dość krótki czas gry. Jeśli się uprzeć i grać na łatwym poziomie trudności, fabułę obydwu części można przejść w odpowiednio 7 i 6 godzin. Ponarzekać trzeba też na średnio wyrafinowane taktyki pomniejszych zbirów, którzy najczęściej starają się po prostu wykorzystać przewagę liczebną.
Niemniej, jeśli ktoś miałby ochotę polatać po „wariatkowie” z batmanowskimi złoczyńcami w tle, to nie znajdzie lepszego tytułu, żeby to zrobić.

Moris

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz