piątek, 13 listopada 2015

,,Wiedźmin" - recenzja

Hej, oto i najbardziej wyczekiwana recenzja tego tygodnia - Ola

Wiedźmin. Najbardziej kojarzona polska marka na całym świecie. Jak dotąd jej nie zrecenzowaliśmy, więc trzeba to nadrobić.




Zacznijmy może od początku. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych człowiek o imieniu Andrzej Sapkowski zajmował się pisaniem krótkich opowiadań, które potem zamieszczano w czasopiśmie „Fantastyka”. Opowiadania traktowały o Geralcie z Rivii, zwanym Białym Wilkiem bądź Gwynbleidd, który był Wiedźminem, czyli profesjonalnym zabójcą potworów. Wiedźmini byli zwykle sierotami, które zostały przygarnięte przez mieszkańców wiedźmińskiej warowni Kaer Morhen. 
Po latach nauki w zamku oraz wielu mutacjach genetycznych ci, którzy przeżyli, wyruszali w świat i ubijali wszelkie ghule, gryfy czy inne wilkołaki, za które wyznaczono nagrodę. Mieli też zdolności magiczne, jednak były one tak słabe, jak moce byle wioskowej wieszczki.



Cała seria usamodzielniła się od pisma w 1992 roku, kiedy to wydano książkę „Miecz Przeznaczenia”.Co ciekawe, chronologicznie jest to dopiero drugi tom sadze.
Pierwsze jest „Ostatnie Życzenie”, które opoblikowano rok po „Mieczu”. Te dwa tomy są zresztą bardziej zbiorami historyjek napisanych przez Sapkowskiego niż pojedynczymi historiami. Pozostałe pięć książek zostało napisane w bardziej tradycyjnym stylu. Ze wszystkich części najlepszy był dla mnie „Czas Pogardy”, a najgorsza - „Wieża Jaskółki”, w której to autor trochę za bardzo wziął przykład z George'a R. R. Martina pod względem losów postaci...

Cała seria usamodzielniła się od pisma w 1992 roku, kiedy to wydano książkę „Miecz Przeznaczenia”.Co ciekawe, chronologicznie jest to dopiero drugi tom sadze.
Pierwsze jest „Ostatnie Życzenie”, które opoblikowano rok po „Mieczu”. Te dwa tomy są zresztą bardziej zbiorami historyjek napisanych przez Sapkowskiego niż pojedynczymi historiami. Pozostałe pięć książek zostało napisane w bardziej tradycyjnym stylu. Ze wszystkich części najlepszy był dla mnie „Czas Pogardy”, a najgorsza - „Wieża Jaskółki”, w której to autor trochę za bardzo wziął przykład z George'a R. R. Martina pod względem losów postaci...


Cała seria usamodzielniła się od pisma w 1992 roku, kiedy to wydano książkę „Miecz Przeznaczenia”.Co ciekawe, chronologicznie jest to dopiero drugi tom sadze.
Pierwsze jest „Ostatnie Życzenie”, które opoblikowano rok po „Mieczu”. Te dwa tomy są zresztą bardziej zbiorami historyjek napisanych przez Sapkowskiego niż pojedynczymi historiami. Pozostałe pięć książek zostało napisane w bardziej tradycyjnym stylu. Ze wszystkich części najlepszy był dla mnie „Czas Pogardy”, a najgorsza - „Wieża Jaskółki”, w której to autor trochę za bardzo wziął przykład z George'a R. R. Martina pod względem losów postaci...
Dialogi w „Wiedźminie” są często pełne wulgaryzmów, więc nie jest to książka dla młodszych czytelników. Sapkowski, na szczęście, nie zamieścił tam przekleństw tylko dla samego przeklinania. Odnoszę wrażenie, że sporo wypowiedzi (jak rozmowy z kompanią krasnoludzkich najemników) by mocno straciło na autentyczności, gdyby nie ich wykorzystanie. Pełno w dialogach jest również humoru, choć jest to całkowicie inny humor niż w prozie przykładowo Terry'ego Pratchetta.


Świetnie napisano też sceny walki, w których opisano ze szczegółami nie tylko wiedźmińskie piruety i uderzenia mieczem, ale również efekty owych uderzeń. Szczególnie zapadły mi w pamięć walki pod sam koniec „Wieży Jaskółki” oraz starcie Geralta z czterema wyszkolonymi zabójcami w „Krwi Elfów”.

Przyczepić się muszę z kolei do tego, że... nie za bardzo jest się do czego przyczepić. A tak na poważnie, mam wrażenie, że książka by zyskała, gdyby twórca się posilił o bardziej szczegółowe opisy krajobrazu i wyglądu niektórych potworów. Taki Zeugl, z jakim starł się Biały Wilk w „Mieczu Przeznaczenia” został opisany tak szczegółowo, że wiadomo tylko dwie rzeczy. To, że ma macki i to, że wygląda paskudnie.
Mógłbym się mocno rozpisać na temat każdej księgi i postaci z osobna, jednak jestem zmuszony nie zdradzać za dużo z fabuły, a dużo więcej niż to, co powiedziałem dotąd, nie da się przekazać bez tego. Podsumowując ten krótki tekst – gorąco polecam wszystkie części.


PS: W krajach angielskojęzycznych „Wiedźmin” jest znany głównie z gier zrobionych przez polskie studio CD Projekt RED. Wielokrotnie widziałem nawet komentarze ludzi, którzy o marce słyszeli, ale nie mieli zielonego pojęcia o istnieniu papierowej wersji. Jest to spowodowane tym, że na angielski książkę przetłumaczono dość późno - „Ostatnie Życzenie” w tym języku powstało dopiero w 2007, a dwie części nadal się nie ukazały.
Mourycy




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz