Witajcie,
wiem, że nie było dłuugo żadnego postu. Przepraszam.
Nadchodzi taki moment w życiu (ostatnio było ich naprawdę dużo), kiedy uświadamiasz sobie, że patrzysz na świat ze złej strony. Doznajesz olśnienia, które, niejako, ratuje Ci dupę przed konsekwencjami dokonanych wcześniej wyborów.
<<Nigdy więcej nie sprawisz zawodu rodzicom, nigdy więcej nie dotkniesz się do słodyczy, chociaż w głębi ducha wiesz, że to ,,nigdy" tak na prawdę NIGDY nie będzie mogło się spełnic...>>
Hah... Może to i lepiej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz