Noc Filmowa Post-Apo
13 Lutego w naszej szkole odbyła się noc filmowa, na którą przyszli członkowie Dyskusyjnego Klubu Książki. Jako jedna z dwóch osób uczestniczących w projekcie, które tam były, opiszę teraz pokrótce wrażenia z samej nocy jak i filmy, które oglądaliśmy.
Zacznijmy od suchych licz. Noc filmowa trwała od godziny 20:00 do 8:00, a podczas jej trwania obejrzeliśmy 4 filmy. Przyszło w sumie 7 osób nie licząc pani Halickiej, która zorganizowała całą imprezę.
Pierwszą rzeczą, jaką zrobiliśmy, była rozmowa o samej idei postapokalipsy. Jest to, najogólniej mówiąc, opis tego, co się dzieje po apokalipsie. Samo wyobrażenie sobie końca świata jak i warunków po nim jest różne zależnie od autora. Ponadto obejrzeliśmy całkiem sporo książek z tego nurtu, sami też mówiliśmy o książkach post-apo które czytaliśmy. Przy okazji słuchaliśmy, jak pani Agnieszka nam opisuje te książki. Trochę po tym postanowiliśmy nakręcić krótki filmik, w którym sami zaimprowizowaliśmy klimat post-apo. Akcja filmu działa się w bibliotece szkolnej. W międzyczasie zrobiliśmy najważniejszą część tego wydarzenia - zamówiliśmy pizzę.
Około godziny 21:30 zaczęliśmy oglądać filmy, które zostały puszczone w kolejności od najmniej do najbardziej hollywoodzkiego. Pierwszym, który obejrzeliśmy, był „Obi-Oba – Koniec Cywilizacji”, którego tytuł nadal pozostaje zagadką. Armageddon został tam przedstawiony w postaci zniszczenia świata przez wojnę nuklearną. Film powstał pod koniec lat siedemdziesiątych i był jednym z pierwszych obrazów z Jerzym Stuhrem. Ze wszystkich czterech tytułów, jakie zostały pokazane, ten był zdecydowanie najbardziej depresyjny i stanowił najlepszy temat do rozmów. Był to przykład końca świata, po którym grupa ludzi schroniła się w jednym miejscu, ale niemal wszyscy w pewnym stopniu oszaleli , jeśli nie liczyć głównego bohatera i pewnego inżyniera, którego poznajemy z grubsza w połowie historii. Film był dosyć krótki, bo trwał półtorej godziny, ale można było go interpretować na różne sposoby, szczególnie zakończenie.
Drugim obejrzanym tytułem było „Jestem Legendą”, dosyć popularny i stosunkowo nowy, bo z 2007 roku, film ze znanym aktorem Willem Smithem. Tu sytuacja przedstawiała się zgoła odwrotnie niż w „Obi-Oba”, bo ludzkość została wybita przez wirusa, który zmieniał ludzi w stwory przypominające trochę Golluma z „Władcy Pierścieni”, a bohater nie miał z kim rozmawiać. Jego jedynym towarzyszem niedoli przez ponad trzy lata od wybuchu epidemii był pies. Koniec filmu był mieszanką happy endu i smutnego zakończenia, choć wolę nie zdradzać szczegółów. Obejrzyjcie sami, jeśli chcecie wiedzieć, o czym mówię. Ten film chyba najbardziej się wszystkim spodobał.
Trzecim filmem był „Wodny Świat” z 1995 roku, na temat którego opinie były podzielone. Mnie się osobiście podobał, choć połowie osób nie przypadł do gustu. W tym wariancie świat został zalany przez stopienie się biegunów, a ludziom udało się w miarę przystosować do nowych warunków. Od pozostałych filmów odróżnia go też to, że nie poznaliśmy imienia głównego bohatera. Mnie się z jakiegoś powodu kojarzył z serią „Indiana Jones”, ze względu na postaci – poszukiwacza przygód, poznaną przez niego na początku filmu kobietę, przestępcę itp.
Na sam koniec zostawiliśmy film „Pojutrze” z 2004 roku. Na skutek pokazanych na początku badań na biegunie, które, łagodnie mówiąc, nie poszły najlepiej, gwałtownie ochłodził się prąd Północnoatlantycki, co spowodowało w północnych częściach globu serię kataklizmów pogodowych, które groziły nastaniem kolejnej epoki lodowcowej. Jest to typowy film robiony w Ameryce. Dobre efekty specjalne, fabuła w miarę dobra, stosunkowo szczęśliwy koniec i wiedzący wszystko prezydent. Film nawet nie był zły, choć nie zostawiał za dużo tematów do rozmów.
Po obejrzeniu wszystkich czterech filmów podyskutowaliśmy jeszcze przez jakiś czas, po czym po prostu wszyscy się rozeszli do domów i, jak podejrzewam, zrobili to samo, co ja – padli na łóżka i zasnęli w pięć minut. Była to druga noc filmowa, na którą przyszedłem i chciałbym, żeby było ich więcej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz