wtorek, 12 maja 2015

Civilization: Beyond Earth

Civilization: Beyond Earth
To szósta część jednej z najlepszych serii gier strategicznych na świecie, poza tym to też nieoficjalna kontynuacja pierwszej gry tego typu w historii. Czy spełnia oczekiwania? Sprawdźmy.

Jeśli komuś informacja o serii Civilization się nie obiła o uszy, niech zapamięta, że jest to jedna z najstarszych gier strategicznych świata. Na dodatek stworzył ją Sid Meier, który stworzył jeszcze w latach osiemdziesiątych „Alpha Centauri” - pierwszą grę strategiczną, jaką widział świat. „Sid Meier's Civilization” ukazało się w 1991 roku, natomiast w 2010 wydano „Civilization V” - ostatnią część serii, którą udało się podbić dyski fanów gier komputerowych na całym świecie.
 W przeciwieństwie do „Civilization V”, tym razem do oblężania miast nawet nie potrzeba artylerii.

A jak się w to właściwie gra? Zawsze zaczynamy w świecie podzielonym na sześciokąty, często nazywane heksami. Przed rozpoczęciem gry można dostosować wszystko do własnych preferencji – wybrać jedno z 8 stronnictw (Nie jest to jednak wiele, w poprzedniej części wraz z dodatkami było ich 43), które zapewniają różnorakie bonusy, zdecydować się, czy chcemy trafić na świat, na którym nadal jest Pangea, kontynenty czy ogromny archipelag itp. Można też po prostu wszystkie te rzeczy wylosować. Gdy już zaczniemy grę, trzeba wybrać miejsce, w którym ma powstać nasza pierwsza baza na nowej, nieznanej planecie.

Gdy już wybierzemy miejsce lądowania, zaczynamy rozbudowę naszej placówki i eksplorację planety. Przy tym drugim można natknąć się na obcych. Nie są oni jednak tacy, jak na przykład w „Predatorze”, bardziej przypominają oni zwierzęta. Spełniają podobną rolę co uprzednio barbarzyńcy – są drobnym utrapieniem, które od czasu do czasu pojawia się nam tuż pod nosem. Są jednak trochę lepszymi sąsiadami, bo (w przeciwieństwie do kuzynów Gotów) nie atakują nie sprowokowani.
Wielkie Czerwie są jak dla mnie jednymi z najbardziej wkurzających kosmitów w grze.

Po kilku turach zaczną się pojawiać kolejne placówki, założone przez przedstawicieli innych stronnictw. Wiadomo od razu, gdzie się osiedlą, co jest sporym ułatwieniem. Z pozostałymi osadnikami można handlować, zawierać sojusze, prowadzić wojny... Całkiem jak na starej, dobrej Ziemi, która – jak pokazuje filmik będący jedyną namiastką fabuły w grze – przestała nadawać się do życia.
Znacznie zmieniono system szpiegostwa – teraz można z jego pomocą nawet przejąć miasto.
Na stosunki z pozostałymi osadnikami wpływa wiele rzeczy – odpowiadanie na ich prośby, stosunek do kosmitów, bliskość granic... Sporo tego, jednak dość łatwo się w tym zorientować. Drobna rada: gdyby w pobliżu was osiedlili się przedstawiciele Ameryki Południowej, jak najszybciej powiększcie swoje wojsko.
O to mi chodziło z tą Ameryką. Ci po lewej to ich armia.

Jeśli ktoś grał w poprzednią część wraz z dodatkiem „Brave New World”, z pewnością pamięta wprowadzony tam system ideologii. Tutaj został on znacząco rozwinięty – tym razem oprócz zapewniania drobnych bonusów i pogarszania relacji z innymi pozwala nawet wygrać grę, z czego każdy system na inny sposób. Każda doktryna, bo taka jest nowa nazwa tego systemu, różni się od siebie jeszcze bardziej niż poprzednio i pozwala na stworzenie innych jednostek. „Harmonia” przykładowo pozwala na stworzenie oddziałów polegających na współpracy kuzynów E.T. i ludzi oraz zapewnia jednostkom bonusy, gdy walczą bez sojuszników w pobliżu.

W poprzednim akapicie wspomniałem o wygraniu gry. Jest na to 5 sposobów, z czego 3 są zależne od doktryn. „Dominacja” to klasyczne „Palić i plądrować” – wystarczy „tylko” podbić wszystkich innych. „Kontakt” w sporej mierze polega na szczęściu – trzeba odnaleźć w rzadko rozsianych ruinach ślady pewnego sygnału, potem go rozszyfrować, zbudować specjalny budynek i bronić tej budowli przez kilkadziesiąt tur. „Transcendencja” jest dostępna tylko dla podążających drogą „Harmonii” i polega to na odkryciu kilku konkretnych technologii, zdobyciu 13 punktów w „drzewku” doktryny i zrobieniu tego, co w wypadku poprzedniego zwycięstwa. Dostępne dla ideologii „Czystości” zwycięstwo „Ziemi Obiecanej” polega na osiedleniu dwudziestu grup kolonistów na planecie po zbudowaniu portalu na Błękitną Planetę. „Wyzwolenie” wygląda podobnie do „Ziemi Obiecanej”, jednak jest dostępne dla doktryny „Supremacji” i polega na... wysłaniu wojsk na Ziemię, by zmienić ludzi w cyborgi. Trochę się to mija z celem, ale dobrze...
Dyplomacja nadal jest jedną z ważniejszych części gry.

Plusami gry są z pewnością ciekawy system doktryn, nastawienie na eksplorację i to, że postanowiono nie zmieniać zbytnio systemu, który już dobrze działał.
Tyle że... to ostatnie jest też jedną z większych wad. Jeśli ktoś grał w „Civilization V”, przez całą grę będzie mu towarzyszyć niemiłe uczucie déjà vu. Do tego usunięto broń masowego rażenia, która w poprzedniej części była jednym z lepszych elementów późniejszych etapów gry.

Podsumowując – jeśli chcesz zagrać w dobrą grę strategiczną w klimatach sci-fi, bierz w ciemno. Jeśli chcesz po prostu dobrą strategię – poprzedniczka nadal nie ma sobie równych.

Moris

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz